nagłymi oświadczynami. Były niespodziewane, urocze, słodkie i

- Wiesz, gdzie oni mieszkają? - zapytała obojętnie, gdy

niecierpliwie, a potem odsłuchał wiadomości, które zostawili dziennikarze. Była jeszcze jedna od Deny i jedna od Felicity, ale nie było tej, na którą czekał. Od matki. - Gdzie ona jest, do diabła? - mruknął. W pokoju rozległ się głos zastępcy szeryfa, T. Johna Wilsona, który oznajmiał, że niedługo wpadnie. Twarz Chase’a spochmurniała jeszcze bardziej. Kiedy taśma się skończyła, wyszedł z pokoju. Wspaniale, pomyślała sarkastycznie Cassidy. Tego nam tylko brakowało. T. Johna Wilsona we własnej osobie. - Przyszedł zastępca szeryfa. - Cassidy stanęła w drzwiach gabinetu. Chase leżał na kanapie. W szpitalu nie odezwał się do policji ani słowem. Na pytania odpowiadał jedynie twierdzącym lub przeczącym ruchem głowy. - Niech wejdzie - powiedział Chase. Kilka minut później T. John Wilson podziękował Cassidy za kawę i usiadł na poręczy kanapy. - Może pani zostać - zwrócił się do niej. - To może zainteresować i panią. - Co? - Nasz nieznajomy w końcu został nazwany. Pośmiertnie, ale zawsze. Cassidy nie zwróciła uwagi na kołatanie serca i była gotowa usłyszeć prawdę. - Tak? - To Marshall Baldwin. - Po raz pierwszy od czasu wypadku głos Chase’a był wyraźny. T. John uśmiechnął się szeroko. - Podejrzewałem, że pan go zna. - Kto to jest? - Oto pytanie za milion dolarów. Wygląda na to, że stary Marshall spadł z kosmosu. - Był przedsiębiorcą. Prowadził wycinkę lasów na Alasce. - Tak. Pucybut, który stał się milionerem. - Co on tu robił? - spytała Cassidy, przyglądając się mężowi oczami okrągłymi ze zdziwienia. Ile tajemnic ukrywał przed nią przez lata? Była pewna, że nieżyjącym mężczyzną jest Brig. Poczuła niesamowitą ulgę. - Chciał mi sprzedać drewno. Interesowało go nawet kupno tartaku Buchanana albo jakiegoś innego w pobliżu. Cassidy nie wierzyła własnym uszom. - Teraz? W Oregonie? Kiedy wszystkie tartaki w całym stanie plajtują? To bez sensu... - Wiem. To mu właśnie powiedziałem. Ale stwierdził, że ceny są korzystne. Mógł zrobić niezły interes. - Dlaczego umówiłeś się z nim w nocy? - Podejrzenia nie dawały jej spokoju. - To chyba oczywiste? - Nie. Odkaszlnął. - Nie chciałem, żebyś o tym wiedziała, ani żeby dowiedział się Derrick. Zaproponowałem, żebyśmy spotkali się w Portland, ale on chciał najpierw zobaczyć interes, więc umówiliśmy się w tartaku, a potem mieliśmy jechać do miasta. - Ukrywałeś to przede mną? - W jej głosie było gorycz. Nie powinna być zaskoczona, przez lata powinna się była przyzwyczaić, że Chase chodzi własnymi ścieżkami. A jednak czuła się zdradzona. - Chciałem tylko mieć wszystko czarno na białym. Potem, gdybym zadecydował, że sprzedamy tartak... - Gdybyś ty zadecydował? A ja nie mam prawa głosu? Na miłość boską, Chase... - Dostrzegła ostrzegające spojrzenie Chase’a i umilkła. To nie był odpowiedni czas ani miejsce. Zwrócił jej dyskretnie uwagę, żeby nie robiła scen przy zastępcy szeryfa. - Baldwin był zainteresowany kupnem. To wszystko. - Więc spotkaliście się w tartaku i co? - spytał Wilson. - Wyszliśmy z biura i skierowaliśmy się do pierwszego budynku. Wtedy nastąpił wybuch. Był taki huk, jakby wybuchł dynamit w tunelu. Ściany zaczęły się walić, próbowaliśmy uciekać... - Czy Marshall trzymał coś w ręce? - Nie pamiętam. T. John się poruszył. - Miał na szyi łańcuszek z medalikiem świętego Krzysztofa? - Nie zauważyłem. - A co miał na sobie? - Cholera, nie pamiętam. - Garnitur? - Nie wiem. - Marynarkę sportową i dżinsy? - Może dżinsy, ale na marynarkę było za gorąco. Ja swoją zostawiłem w biurze. - Dlaczego nie miał portfela w kieszeni? - naciskał Wilson. - Nie mam pojęcia.
- Gracias.
- Wygląda na to, że cała twoja rodzina nieźle radzi sobie z
- Jakich formalności?
Meksyku...
Potem zrobiła sobie delikatny makijaż. Chciała efektownie się
go odcisnąć stopa czterolatka, nie było też widać żadnych linii ani
unitedfinances provides 500 loan from trusted company Jego szpitalna koleżanka ginekolog dokładnie uświadomiła mu,
Rozpłakała się, kiedy policjant zabierał ją ojcu.
drżał również.
minut w ciemne niebo, czekając na więcej. Nie doczekała się.
oddychając, w niemal radosnym oszołomieniu zwróciła oczy ku
38
- Przy urodzeniu. Moja matka pochodziła ze Stanów. Tak się
www.topfakty.pl/page/3/

poszedł do pracy, pogrążył w nudzie Dagenham czy w innej

Wasza Wysokość jest nadzwyczaj bogatym człowiekiem. Mike zeznał, że Volturi poprzysiągł Waszej Wysokości zemstę i że słyszał, jak wydawał w tej sprawie dyspozycje.
- Zaliczyłaś kurs pierwszej pomocy? - I biorąc jej milczenie za
od Matthew.
- Dzięki Ci, Panie, chociaż za te drobnostki. Szkoda, że nie
Chloe do Flic.
www.rejack.pl/page/2/ także powiesz, że to nie twoja sprawa? - Sylwia milczała, więc
w Fiask Walk - że właściwie nigdy nie będzie mogła podzielić się z
- Angielką? - pytanie zabrzmiało, jak gdyby nigdy wcześniej nie słyszał tego słowa. - Skąd się tu wzięłaś? To prywatna droga, prowadzi do Castillo. - Pytania rzucono ostrym jak żyletka tonem.
przełknąć ślinę, zanim dodała: - Gdzieś do St Pankras, policjant powie ci
- Nie przejmuj się. - Izabela parzyła kawę. - Jeśli Sylwia nie będzie
ciekawe miejsca koło Krakowa Naprawdę muszę już wracać do szpitala. Nie zdawałam sobie sprawy, że
Matthew zapewnił ją, że nie ma za co dziękować, kiedy jednak
- Mówiłam, że tak będzie - powiedziała Flic, kiedy policja dała
mojego wsparcia. - I po chwili dodał: - Wiem, że i Karo by sobie
Izabeli, raczej nie bardzo.
www.dobra-medycyna.org.pl

©2019 www.w-wojsko.pila.pl - Split Template by One Page Love